Menu nowe

czwartek, 6 lipca 2017

Łatwe szlaki w górach - Tatry Zachodnie, czyli idziemy na Grzesia

Pierwszy dzień i przyjemna trasa nad Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami za nami. Pogoda drugiego dnia była trochę gorsza - zapowiadali deszcze i burze, na szczęście temperatura dalej dopisywała. Najbardziej bałam się, że np. w środku trasy złapie nas wichura. Z drugiej strony, w 'domu' przecież siedzieć nie będziemy. Dałam C. do wyboru dwie trasy - tym razem jego decyzją wybraliśmy się na Grzesia. 

Jeśli więc zastanawiacie się, który szlak wybrać, a szukacie lekkich i łatwych tras w Tatrach - to moją kolejną (i oczywiście sprawdzoną) propozycją jest właśnie Grześ. W zasadzie, to szczerze powiedziawszy - w naszym przypadku ze względów m.in. pogodowych miał to być raczej spacer na Polanę Chochołowską, czyli największą polanę w polskiej części Tatr, ale wyszło jak wyszło... :) 


szlaki w Tatrach dla początkujących


Szlak w stronę Polany Chochołowskiej


Startujemy z Siwej PolanyTrasa w stronę Chochołowskiej: czas dojścia wd. znaków: 1h 40 min, długość: 7,5 km. Leśne chatki (jak to je nazwałam) powitały nas już na samym początku:


trasa do Doliny Chochołowskiej

Pogoda dopisywała, lekkie zachmurzenie. Szlak, tak jak ten w stronę Morskiego Oka - bardzo prosty. Na początku asfaltem, później po kamieniach. Do Polany Huciska, gdzie kończy się asfalt - można dojechać kolejką. Oczywiście odpłatnie, ale ceny nie pamiętam. Myślę, że jest to całkiem dobre rozwiązanie dla osób, które tego dnia mają w planach jeszcze długą wędrówkę. My bez zastanowienia idziemy pieszo. 


Sam szlak przyjemny, aczkolwiek dla mnie widokowo bez rewelacji - dopiero Polana wywarła na mnie wrażenie. Powiem szczerze, że mimo tego, iż trasa była dziecinnie (!) prosta - po poprzednim dniu - moje nogi odmawiały posłuszeństwa i były ociężałe. Właśnie dlatego nasza wędrówka, a w tym wypadku powiedziałabym wręcz spacer - miała zakończyć się w tym miejscu (plus wspomniane wcześniej niekorzystne prognozy pogody). 

Dodam jeszcze, że jeśli macie ochotę, to z Polany Chochołowskiej można w bardzo krótkim czasie dojść do Kaplicy Św. Jana Chrzciciela (ok. 5 minut czarnym szlakiem). Co ciekawe, powstała ona na potrzeby serialu Janosik w 1960 r. My odpuściliśmy. 

Patrząc w stronę Kaplicy - naszym oczom ukazują się również Mnichy Chochołowskie (zobacz poniższe zdjęcie):


łatwe trasy w Tatrach
Szlak do Kaplicy Jana Chrzciciela, która znajduję się przy granicy lasu

Siedliśmy przed Schroniskiem na herbatę i przekąski, po czym stwierdziłam, że kurcze - młoda godzina, to może podejdziemy chociaż kawałek szlakiem na Grzesia i najwyżej zaraz zawrócimy, bo na szczyt to ja na pewno nie dam rady wejść... i tak to się zaczęło :).

Tatry dla początkujących - lekka trasa na Grzesia


Łatwy szlak na Grzesia - Tatry ZachodnieZ Polany Chochołowskiej na Grzesia prowadzi szlak żółty, czas przejścia wd. znaków: 1h 10 min. Pogoda średnia, ale przecież płaszcze przeciwdeszczowe kupione, a z cukru nie jesteśmy. Nawet jakiś Pan obok nas opowiadał, że musiał dzisiaj zrezygnować ze szlaku, który obrał początkowo, bo złapała go ulewa. Tutaj na razie nic nie zapowiadało burzy, ale jak to w górach  - wszystko się może zdarzyć. No to ruszamy. 

Trasa od początku biegnie pod górę. Pierwszy odcinek - przejście po błocie i praktycznie wodzie (maj 2017), dalej cały czas lasem. Zwiększa się nachylenie zbocza. Poza samym szczytem - według mnie najfajniejszy jest odcinek końcowy, gdy wychodzimy z lasu i idziemy wąską ścieżką wśród kosodrzewiny. Poza tym, że jest to trasa dość męcząca (cały czas pod górę), nie napotkacie tam żadnych "kłopotów". 


Z tego szlaku jestem najbardziej dumna, bo autentycznie pokonywałam samą siebie i finalnie doszłam aż na szczyt i to w czasie krótszym niż na znakach. Wiem, że dla dużej części osób wejście na Grzesia to spacerek - no bo przecież to trasa dla początkujących, ale przede wszystkim ze względu na zmęczenie nóg dniem poprzednim - było mi dość ciężko. Jak schowałam aparat przy Schronisku, tak wyjęłam go dopiero na odcinku z kosodrzewiną.


Trasa na Grzesia - Tatry
Spacer wąską ścieżką wśród kosodrzewiny zwiastuje, że jesteśmy blisko celu

A, całkiem zapomniałam – zgadnijcie kogo spotkaliśmy zbiegającego ze szczytu :) ... Justynę Kowalczyk. Byłam tak skupiona na pokonywaniu siebie, że tylko gdzieś tam mi mignął fakt, że to chyba znana kobieta, bo grupa dziewczyn (z którymi swoją droga nawzajem co chwila się wyprzedzaliśmy) - stanęła i robiła sobie z nią zdjęcie. Dopiero popijając herbatę na Grzesiu - dziewczyny uświadomiły mi, że to była J. Kowalczyk .


Tatry dla początkujących
Pierwszy kadr ze szczytu.

Widoki ze szczytu zrekompensowały wszystko! Żadne zdjęcia tego nie oddadzą, szczególnie, że było szaro-buro. Sesja zdjęciowa zaliczona, energia wróciła, pogoda coraz gorsza - schodzimy, a raczej wręcz zbiegamy skacząc z kamienia na kamień, bo tak było łatwiej :)


Szlak na Grzesia - Tatry dla początkujących
Sesja zdjęciowa w toku, a nad nami coraz bardziej się chmurzy
Grześ - Tatry Zachodnie
Szybki posiłek, a w tle jeden z wierzchołków Grzesia (na drugim właśnie jesteśmy)
Deszcz złapał nas dopiero na Polanie Chochołowskiej, ale nie było to nic wielkiego i rozeszło się dość szybko. Na parkingu (już będąc w aucie) zobaczyliśmy, że niebo jest coraz bardziej czarne, więc chyba nam się udało. Tak oto dobiegła końca moja druga tatrzańska przygoda. Na koniec łapcie jeszcze trochę zdjęć i kilka informacji o samym Grzesiu.

Łatwe trasy w Tatrach - Grześ
Jak odpoczynek, to odpoczynek!

Jeśli pogoda będzie dopisywała i będziecie mieć jeszcze siły - polecam udać się jeszcze na Rakoń i ew. Wołowiec, bo trasa (nawet przy dużym zachmurzeniu) prezentuje się imponująco:


Szlaki dla początkujących - Tatry


Tatry Zachodnie, Grześ - informacje podstawowe

  • 1653 m.n.p.m,  szczyt dwuwierzchołkowy;
  • przez jego grzbiet biegnie granica polsko-słowacka, uważajcie na telefony - mogą przełączyć się na roaming;
  • z Grzesia możecie podziwiać piękną panoramę;
  • nazwa Grześ oznacza grzędę lub grzbiet w gwarze góralskiej;
  • krzyż, który postawiony został na szczycie w 1992 r. - ma upamiętniać konspiracyjne spotkania działaczy z Polski i Słowacji.

Szlaki w Tatrach, łatwe
Z jednego z wierzchołków podziwiać można Dolinę Chochołowską, z której wyruszaliśmy
Tatry dla początkujących
Tatry Grześ, wędrówka



Dajcie znać jeśli wędrówkę na Grzesia macie za sobą - jakie są Wasze wrażenia?

A może ktoś z Was ma jakąś ulubioną trasę w Tatrach, która będzie idealna dla początkujących - jeśli tak, to z niecierpliwością czekam na sugestie :)!



Jak jesteście ciekawi jak wygląda i jakie są moje wrażenia z :

  • trasy na Halę Gąsienicową,
  • trasy nad Czarny Staw Gąsienicowy,
  • trasy nad Morskie Oko i dalej Czarny Staw pod Rysami,
  • trasy w Dolinie Kościeliskiej - Smocza Jama, Jaskinia Mylna i takie tam...
...zapraszam do pozostałych tatrzańskich wpisów! :)

Ściskam,
Dyrdymała

34 komentarze:

  1. Może Sarnia Skała? Wyjść można z Kuźnic i zrobić ją na szybko :) Dla mnie to właśnie była alternatywa po zmęczeniu dnia wcześniejszego i padającym deszczu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarnia Skała - zdecydowanie tak! :) Nawet polecała mi ją ostatnio znajoma, więc jest już dwa głosy - dzięki :). Na pewno się tam wybierzemy przy kolejnej górskiej wyprawie.

      Usuń
  2. Nigdy nie byłam w Tatrach, tylko w Bieszczadach, ale tam też zdobywaliśmy szczyty :) Do Tatr też chcielibyśmy pojechać. Kto wie, może kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, ja zakochałam się w Tatrach, ale mam nadzieję, że i na Bieszczady przyjdzie pora. To trzymam kciuki, żeby się udało :)

      Usuń
  3. Kocham Tatry! Zawsze docierałam tylko do Morskiego Oka, ale mam nadzieję, że w końcu przyjdzie czas, by wybrać się gdzieś dalej! Przepiękne widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam wybrać się dalej - widoki rekompensują cały "wysiłek" :). Z Morskiego Oka polecam trasę nad Czarny Staw pod Rysami, o którym pisałam poprzednio. Widoki cudo! :)

      Usuń
  4. Wspaniale, że trafiam na blog, gdzie się ''górsko dzieje'' !
    Mam trasę na Grzesia za sobą... jakoś średnio kilkanaście razy zdarzyło mi się być na Chochołowskiej, a na Grzesiu ''okazyjnie'' - głównie zimą - wtedy jest znacznie ciężej, niż latem i nawet ta ''dziecinnie prosta'' droga do Chochołowskiej potrafi dać w kość w mocnym śniegu.
    Moje spostrzeżenia są takie , że na Grzesia warto pójść głównie wiosną, podczas, gdy panują wizualnie ''alaskańskie warunki'' w górach, część śniegu się wytapia, a część (spora część) nadal zalega. Wtedy widok z Grzesia jest najbardziej zniewalający z wszystkich możliwych innych pór roku, ponieważ śnieg wydobywa w słońcu bardzo ładnie wszystkie kolejne pasma Tatr Zachodnich i Wysokich. Wygląda to chwilami jak Alpy. Bez jaj! :-)
    To taka moja ciekawostka odnośnie Grzesia...

    Poza tym - bardzo fajnie, rzetelnie opisana trasa. Myślę, że nic więcej dorzucać nie trzeba, bo ktoś kto będzie chciał spróbować swoich sił pierwszy raz i skorzysta z Twojej sugestii - będzie zadowolony! :-)

    Buziaki Górska Duszo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę mamy tu górską wyjadaczkę - ekstra :)! Mój pierwszy raz w Tatrach miał miejsce w listopadzie - m.in. trasa na Halę Gąsienicową, śniegu było mnóstwo (wręcz zima pełną parą). Muszę przyznać, że rzeczywiście - ośnieżone szczyty to istna magia, więc wcale się nie dziwię, że na Grzesia wybierasz się głównie właśnie tą porą roku.

      Ściskam Górska Wyjadaczko :)

      Usuń
  5. Grzesia za każdym razem jakoś odpuszczamy, ale na Polanę Chochołowską wybieramy się co roku na krokusy :) Chyba pora wybrać się tam również i w bardziej wakacyjnej porze. Może nawet tego lata? Dla takich widoków warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na krokusach nie byłam, bo jakoś przeraziły mnie tłumy, ale pewnie wszystko przede mną :). Grzesia polecam z całego serca, ale i sama Polana jest przecież świetna. Oj warto, warto ;)!

      Usuń
  6. Dzięki za propozycję, choć sam bardziej preferuję Bieszczady to jest to opcja do rozważenia zwłaszcza, że nie jest to chyba zbytnio uczęszczane miejsce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szukasz szlaków, na których nie ma "dzikich tłumów" - to myślę, że Grześ byłby idealny, zachęcam. Chyba, że mieliśmy jakieś szczęście ;).

      Usuń
  7. Niezmiennie Tatry są na szczycie w mojej klasyfikacji ale z racji mieszkania we Wrocławiu częściej bywam w Karkonoszach. Za tydzień wybieramy się ze znajomymi na przejście granią od Śnieżki aż po Szrenicę. Do zobaczenia na szlakach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie za to w Karkonoszach jeszcze nie było (wszystko przede mną). Generalnie w Tatrach zakochałam się dość niedawno, bo w listopadzie, więc jestem na początku mojej górskiej drogi. Udanej wyprawy i być może do zobaczenia któregoś dnia :) !

      Usuń
  8. Niesamowicie zatęskniłam. Kiedyś radością była Dolina Pięciu Stawów, a teraz leżymy na plaży. Może to wynika z posiadanego potomstwa? Lenistwo? Jak pisałam na fejsie - trzeba się ruszyć, a szlak na Grzesia byłby idealny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plaża też nie jest zła! :) Skoro kiedyś była radość, to może teraz byłaby jeszcze większa, bo w dodatku powrócą wspomnienia? Nie wiem co prawda w jakim wieku jest potomstwo, ale na wielu szlakach maszerują rodzice z dzieciakami, a w Dolinach to nawet z wózkami/nosidełkami. Chcieć to móc, a ja gorąco zachęcam!

      Usuń
  9. Dziękuję za wpis, bo ja jestem właśnie z "gatunku" kochających lżejsze trasy:) Grześ brzmi interesująco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To myślę, że byśmy się dogadały, bo ja aktualnie podejmuję w Tatrach tylko szlaki dla początkujących :). Kto wie, może kiedyś porwę się na coś trudniejszego, ale chwilowo zostanę przy szlakach takich jak np. Grześ.

      Usuń
  10. O matko, co za widoki, co za zdjęcia bym stamtąd przywiozła! Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nie byłam w Tatrach. :D Wstyd jak nie wiem co. Nie wiem, czy zdążę to nadrobić jeszcze w tym roku, ale jak już się tam znajdę, to chyba będę płakała z zachwytu nad pięknymi widokami. <3
    Piękne foty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja też nie wiem, ale myślę, że najwyższy czas to zmienić :)! Dla fotografa Tatry to istny raj - myślę, że cały czas miałabyś aparat w ręku i nie chciałabyś go za żadne skarby wypuścić.

      Usuń
  11. Jakie piękne widoki! Aż mi się zamarzyło pojechać w Tatry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Tatry są cudowne, a marzenia są od tego, żeby je spełniać :)

      Usuń
  12. Grześ jest w naszych najbliższych planach :) A swoim wpisem i zdjęciami jeszcze bardziej przekonałaś, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie niezmiernie mi miło :)! Daj znać po powrocie jak Twoje wrażenia i jakie inne szlaki udało się zaliczyć.

      Usuń
  13. Gratuluje świetnego bloga.
    Chętnie podejmę z Tobą współpracę.
    Proszę o kontakt na maila:
    info@paywin.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Az dech zapiera .. Marzę,żeby w końcu zabrać moje dziewczyny w góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na co czekać - marzenia się spełniają :)! Trzymam kciuki, żeby się udało.

      Usuń
  15. Właśnie wróciliśmy z weekendowego wypadu w Tatry. Też byliśmy nad Morskim Okiem - ale na dalsze górskie wyprawy i zdobywanie szczytów zdecydujemy się dopiero jak nasz synek trochę podrośnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :)! Pewnie, za kilka lat tatrzańskie szczyty są Wasze!

      Usuń
  16. To chyba trasa dla mnie. Mimo bardzo aktywnego trybu życia, w górach szybko "odpadam".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że trasa na Grzesia byłaby idealna i pewnie chciałabyś "więcej" :).

      Usuń
  17. Przeszedłem prawie całe Tatry po polskiej i słowackiej stronie, ale nigdy nie byłem na Grzesiu. Zawsze, gdy tam się wybierałem, następowało solidne załamanie pogody. A szkoda, bo patrząc na zdjęcia, to bardzo ładny szlak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tatrzański bilans masz całkiem niezły :). O widzisz, to nie odpuszczaj - musisz wybrać się też na Grzesia! Przyjemna i lekka trasa + świetne widoki gwarantowane.

      Usuń