Menu nowe

środa, 3 lutego 2016

#3 - Florencja, Lukka i problemy z nawigacją

Cześć!

Ciekawa jestem czy domyśliliście się jakie dwa miasta w Toskanii odwiedziliśmy. W sumie nie tak trudno było zgadnąć. Pierwszym celem stała się oczywiście Florencja, do której mieliśmy blisko.


Z drugim celem nie było już tak łatwo, gdyż wybór był spory, a dzień został jeden. 

Ostatecznie wybraliśmy się do Lukki ( z włoskiego Lucca), którą charakteryzują mury obronne otaczające Starówkę (aktualnie są to alejki spacerowe).

Spacer po Florencji


Wracając do Florencji - bardzo charakterystyczne dla mniej uczęszczanych uliczek w tym mieście są rowery. Ale, co należy nadmienić - rowery te nie należą do najnowszych!






Chyba najbardziej charakterystycznym punktem Florencji jest katedra Santa Maria del Fiore, której zdjęcie otworzyło fotorelację z tego wpisu. Tutaj macie jeszcze kilka zdjęć. Na żywo naprawdę robi wrażenie!




... i jeszcze tylko jedno, tak na dokładkę: 


Lukka - przez niektórych nazywana najpiękniejszym miastem Toskanii 


Na początek wspomniany mur, który ma 4 km długości, więc można wybrać się na długi spacer, bądź popularną tam przejażdżkę rowerową:

PS. tam po lewej jest lekka "przepaść" - w końcu stoimy na dawnym murze :) 

Widok, który możemy podziwiać z muru


Dalej schodzimy już w dół, żeby pospacerować trochę uliczkami tego urokliwego miasteczka.

 Kościół San Michele in Foro, a my idziemy dalej:


Zdjęcie poniżej - niby nic...


...a jednak koło takiego balkonu nie mogłam przejść obojętnie:


Droga powrotna, czyli przygody z nawigacją


Kończąc wpis, nie mogę nie napomknąć o naszej drodze powrotnej. Zdecydowaliśmy, że aby uniknąć jazdy w najgorszy skwar, wyjedziemy wieczorem. "Wymeldowaliśmy się" o 10:00 i resztę czasu spędziliśmy mogąc korzystać ze wszystkich dóbr typu basen itp, więc nie było problemu. Nadchodzi wieczór - jemy ostatnią włoską pizzę (uwiecznione!) i ruszamy. 



Oczywiście nawigacja jest naszą prawą ręką
Źle skręciliśmy. 
Ups

Nawigacja złapała od razu inną trasę, a kilometrów specjalnie nie przybyło. No to jedziemy dalej. 
Co się okazało? 
Ominęliśmy autostrady, a skończyliśmy jadąc serpentynami po górach. 
Oczywiście - widoki nie do opisania, ale mój stan (pomijając już tempo jazdy) był nie najlepszy. Kiedyś nie miałam z tym problemu, teraz jak przez dłuższy czas jadę krętą drogą, po prostu robi mi się niedobrze. 

Serpentyny ciągnęły się przez wieeele kilometrów, a ja miałam kryzys, pomijając , że prawie się nie popłakałam (tak mi było źle), a nie wiedzieliśmy ile jeszcze będziemy jechać takimi drogami. W końcu musieliśmy się zatrzymać, żebym złapała trochę świeżego powietrza. 


Nie żałuję, jak zobaczyłam widoki - od razu pobiegłam do bagażnika (po spakowany już) aparat:






Ufff, to chyba tyle. Cali i zdrowi dojechaliśmy do Polski, a nasz road trip niestety dobiegł końca. Jednak moje "ostatnie, prawdziwe" wakacje na tym się jeszcze nie skończyły. Także #staytuned jak to mawiają.

Ściskam,
dyrdymała


PS. Tym razem trochę zaszalałam ze zdjęciami, a muszę dodać, że jak czytałam post przed samym wstawieniem to jeszcze kilka usunęłam!

#żebyniebyło

7 komentarzy:

  1. milo sie ogladalo, Toskanie zwiedzilismy w sierpniu tamtego roku (10dni) ale zanim napisze o tym na blogu, mina chyba wieki :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooo, 10 dni to już coś :). Ale będąc tam tylko 3 przynajmniej mam postanowienie, że na pewno tam wrócę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia. Florencja to wiadomo - stolica sztuki, wyjątkowe miasto, ale te boczne uliczki z rowerami są równie urzekające, co wspaniałe budynki. Cieszę się z udanej podróży. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Florencja na żywo, zdecydowanie robi jeszcze większe wrażenie. W drugiej miejscowości nie byłam, ale widzę że też warto ją odwiedzić. Co do GPS-a czasem warto zboczyć z drogi, aby pozytywnie się zaskoczyć. Szkoda tylko, że nawiedziło Ciebie kiepskie samopoczucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Florencji mam zdecydowany niedosyt, a jeszcze bardziej całej Toskanii.. Lukka jest cudowna - bardzo klimatyczne miasteczko :). A z tym GPSem summa summarum wyszło całkiem nieźle!

      Usuń
  5. Florencja to było pierwsze miasto we Włoszech, które zwiedziłam! Zakochałam się w nim, tam zjadłam pierwsze gelato :)

    OdpowiedzUsuń