Menu nowe

wtorek, 10 kwietnia 2018

Szlak na Gęsią Szyję zimą - Zazadnia, Rusinowa Polana

O tym jak z Zazadni (przez Wiktorówki) dotarliśmy do Rusinowej Polany było w poprzednim wpisie - dla zainteresowanych bezpośredni link wrzucam na końcu. Dziś dalsza część naszej wędrówki, czyli szlak na Gęsią Szyję zimą, cz. druga.

 

Według znaków powinno nam to zająć około 50 minut. 

Fotorelacja czas start!


Telefoniczne widoki z Gęsiej Szyi

W sumie cała nasza trasa wyglądała tak: Zazadnia (Dolina Filipka) przez Wiktorówki do Rusinowej Polany, a później szlakiem na Gęsią Szyję.


Rusinowa Polana - Gęsia Szyja zimą


W pierwszej chwili stwierdziłam, że na bank nie damy rady* bez raków (stromości podejścia totalnie nie widać na zdjęciach), ale spróbować można. Generalnie byłam pewna, że trzeba tylko dojść na tą "górkę" - mniej więcej do linii choinek i to w zasadzie wszystko. Nic bardziej mylnego. To była pierwsza część podejścia i jakaś 1/3 całego szlaku na Gęsią Szyję. 


*jak już się pewnie domyślacie - podołaliśmy


Pierwszy etap podejścia na Gęsia Szyję z Rusinowej Polany
C. jak zwykle podąża własnymi ścieżkami

Nie powiem - było ciężko i co chwilę musiałam przystawać, żeby złapać oddech (przy okazji robiąc kilka zdjęć). W tajemnicy zdradzę Wam, że szlak na Gęsią Szyję zimą przyprawił mnie o niejedną zadyszkę!


Widok z góry na Rusinową Polanę - w tle widać też wspomnianą w poprzednim wpisie bacówkę.
Już nie wiedziałam czy patrzeć przed siebie czy za siebie :D!

Rusinowa Polana - Gęsia Szyja: czas pożegnać widoki na Polanę i ruszyć dalej. Druga część trasy wiedzie już między choinkami. Też dość stromo pod górę, dopiero końcowy fragment tego odcinka jest przyjemniejszy, bo można chwilę odpocząć idąc po płaskim. 


Trochę ośnieżyło te choinki, co? :)

Na tym się jednak nie kończy, bo wychodząc na otwartą przestrzeń - przed oczami mamy 3 etap wędrówki i kolejne (trzecie) podejście. Widoki naprawdę fajne, a jesteśmy już w zasadzie u celu.


Dyrdymała w trakcie postoju - uspokaja zadyszkę, obserwuje...
...i pilnuje czy wszyscy idą w równych interwałach!
 C. już się niecierpliwi oglądając za siebie "Gdzie ona znowu jest?!"
No dobra, ruszyłam i ja!
Ostatni etap podejścia i jestem.

Widok z Gęsiej Szyi


Widok z Gęsiej Szyi cudowny! Co prawda na samej górze (na skałkach) jest bardzo mało miejsca, więc nawet jak znajduje się tam dosłownie kilka osób - jest tłoczno. Może nie byłoby to aż takim problemem, gdyby nie fakt, że pod skałą jest przepaść i trzeba bardzo uważać przy wymijaniu się. Zrobiłam więc kilka zdjęć i czym prędzej uciekłam na "dół".  

Z Gęsiej Szyi zobaczycie m.in. Giewont, Rysy czy Kasprowy Wierch. W zasadzie wszystko zależy od aktualnej pogody i zachmurzenia nad poszczególnymi szczytami. 


Jedno z moich ulubionych zdjęć - widok na Małą Koszystą i Wielką Koszystą.
Po prawej widać fragment "skały"/"szczytu" na którym stoję.
Niżej choinki nieco przesłaniają widoki, ale i tak jest magicznie

Generalnie z pierwszego punktu widokowego warto pójść kawałek dalej, gdzie znajduje się drugi - dużo mniej oblegany.


Pierwszy punkt widokowy widziany z dołu - Waksmundzkie Skałki
Drugi punkt i tylko dwójka turystów

Sami widzicie, że widok z Gęsiej Szyi prezentuje się całkiem nieźle. Napatrzyliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ze szczytu (zamiast wracać tą samą drogą) możecie też udać się szlakiem w kierunku Murowańca (schronisko na Hali Gąsienicowej) przez Rówień Waksmundzką. My, jako, że poruszamy się samochodem - wróciliśmy się do Rusinowej Polany.

Żeby nie było, że tylko góry i góry, ew. C. - byłam tam i ja:


Gęsia Szyja - informacje


Pora na kilka informacji:
 Gęsia Szyja (1489 m) to Tatry Wysokie, a dokładniej ich reglowa część. Szczyt Gęsiej Szyi stanowią Waksmundzkie Skałki. Gdy na trasie nie ma śniegu - podejście z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję pokonuje się po drewnianych stopniach/schodach.

Gęsia Szyja zimą - podsumowanie


Nie ukrywam, że trochę się zmachałam, szczególnie, że tak jak wspominałam - nie mieliśmy ani raczków (ani tym bardziej raków), które znacznie ułatwiłyby sprawę. Jednak widok z Gęsiej Szyi zrekompensował cały wysiłek. Generalnie w Tatrach zazwyczaj tak właśnie bywa - najpierw się człowiek omęczy, czasami nawet ponarzeka, a potem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zapomina o wszystkim i cieszy się widokiem - kto tak ma łapka w górę! 


Mały skrót przez Rusinową Polanę z Dyrdymałą w tle :)












Podsumowując - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja zimą to naprawdę fajny szlak dla osób, które nie są jeszcze wprawione w zimowe górskie wyprawy. Jednak musicie liczyć się z tym, że podejście jest naprawdę męczące. Oczywiście latem z pewnością też jest super - przecież widoki mówią same za siebie.


Dla zapominalskich: pierwsza część trasy, czyli Sanktuarium na Wiktorówkach i Rusinowa Polana zimą.

6 komentarzy:

  1. A ta dalej przypomina o zimie... :D Halo! Wiosna! :D No ale przyznam widoki niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtam ojtam :)) Trzeba było nadgonić wpisy, szczególnie, że ten akurat był w zasadzie gotowy. Tak - widokowo szlak na Gęsią rewelacja!

      Usuń
  2. Mimo, że za oknem wiosna już w pełni, to miło się ogląda Twoje zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć :). Aczkolwiek na tą chwilę to by było na tyle z w pełni zimowych wpisów - kolejna porcja zapewne dopiero za rok :).

      Usuń
  3. Miałam w planie tam się wybrać zimą, bo jesień na Gęsiej Szyi była cudowna (zwłaszcza zachód). W przyszłą zimę nie odpuszczę :). Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Tym razem więcej zdjęć z telefonu niż z aparatu, ale tak to czasami bywa :). Ja to się zawsze zastanawiam jak Wy sobie dajecie radę w górach z taką ilością sprzętu.

      Usuń