Menu nowe

poniedziałek, 8 lutego 2016

Istrio witaj - morze, meduzy, Pula i malownicze Rovinj, czyli road trip no. 2

Skoro cały czas mowa o "ostatnich, prawdziwych wakacjach"*, to pozwolę sobie kontynuować. Wspomniałam, że na wenecko-toskańskim road tripie się nie skończyło i tak właśnie było. Drugi - dłuższy i dalszy - zaprowadził nas finalnie aż do... Rzymu! Bo przecież wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, nie?

A co było wcześniej - dowiecie się właśnie w tym wpisie. 

Chorwacja - Istria

*jak ktoś jeszcze nie wie o co chodzi - zapraszam do wpisu "Wenecja moim okiem"

Liczba uczestników wyprawy wzrosła z 2 do 4. Naszym pierwszym celem była Chorwacja. Zapewne temu krajowi poświęcę jeszcze w przyszłości niejeden wpis, ale jeśli chodzi o ten konkretny wypad to tym razem padło na Istrię.

Istria co zobaczyć










Chorwacja - dla kogo? 


Z Polski wyruszamy nocą, na miejscu kwaterujemy się w apartamencie w malutkim miasteczku Vinkuran. Celem tegorocznego pobytu w tym kraju było przede wszystkim morze. Dla osób, które kochają pływać, a pływanie z maską i rurką nie jest im obce - Chorwacja wydaje się być idealna. Blisko, tanio i całkiem fajnie. Przezroczysta woda to na pewno chorwacki atut, dzięki któremu można śmiało podglądać morskie życie. 


Istria informacje praktyczne

Samochodem do Chorwacji



Chociaż są też mniej przyjemne aspekty, których mieliśmy (nie)przyjemność doświadczyć w tym roku. 

Tajemnicze, ogromne meduzy - czy warto się bać?


To był mój nie wiem 4? 5? raz w Chorwacji i do tej pory nie spotkałam czegoś takiego. O czym mowa? A no o meduzach. Chociaż myśląc meduza zazwyczaj wyobrażamy sobie małe, oczywiście parzące "żyjątko". Tym razem było inaczej. To było MON-STRUM. Unosiło się na wodzie, pływało pod wodą, leżało na plaży i przede wszystkim - budziło ogromne zainteresowanie wszystkich turystów. Tak naprawdę to nie byliśmy do końca pewni co to, bo nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o meduzach gigantach. Żeby nie było, że opowiadam niestworzone historie - są dowody (!) :

Istria - co zobaczyć

Istria zwiedzanie





















Ja (panikara numer jeden) oczywiście nie mogłam przełamać strachu i nie wchodziłam do wody pierwszego dnia, bo przecież w każdym momencie fala może narzucić na mnie to obrzydlistwo, no nie? Pozostali kompani wyprawy byli równie zdezorientowani i lekko wystraszeni, jednak podjęli próby wchodzenia do wody - oczywiście ostrożnie i z oczami dookoła głowy. Podobno głębiej ślad po nich ginął, ew. jakaś jedna, zagubiona, ale na otwartej przestrzeni nie było problemu z ich dostrzeżeniem. Mnie to jednak nie przekonało - mogli mówić co chcieli - mnie nie namówią. Wytrzymałam nie wchodząc do wody - po cichu licząc, że może to jakiś przypływ i jutro będzie po sprawie. Czy było? A no nie. Może przy brzegu było ich już mniej, więc odważyłam się wejść, ale przyznam, iż było to dla mnie nie lada wyzwanie i pokonanie własnego lęku. 

Wśród naszej czwórki te gigantyczne meduzy to nie meduzy, a baniole. Skąd nam się to wzięło? "Plaża", którą sobie upatrzyliśmy i na której po raz pierwszy je zobaczyliśmy - położona była nieopodal miasteczka Banjole (zobaczcie sobie na mapce z początku wpisu). I tak nam zostało do dziś - gdy tylko wspominamy ten wyjazd - baniole są numerem jeden wśród opowieści! 

Jeśli ktoś zada Wam kiedyś pytanie "Ogromne meduzy w Chorwacji - co to jest?" - możecie śmiało odpowiedzieć, że baniole :)!

Chorwacja meduzy - co to jest?



Summa summarum, od właścicieli domku dowiedzieliśmy się, że owszem są to meduzy, jednak podobno niezbyt "groźne". Co by nie mówili - zderzenie czołowe z taką "potworą" na pewno nie należałoby do najmilszych! W późniejszych dniach upatrzyliśmy sobie już stałe miejsce (widoczne na zdjęciach z początku wpisu) - skały plus wejście do wody od razu na głębię i muszę przyznać, iż tam było dużo lepiej. Raz na jakiś czas zobaczyło się jakąś baniolę, a tak to można było bezstresowo (!) podziwiać różnokolorowe rybki. Kolory wody przepiękne!

Oczywiście nie samym morzem człowiek żyje - bez wieczornych wycieczek się nie obyło. 


Istria - co warto zobaczyć? 

My odwiedziliśmy Pulę i Rovinj.  

#1 Pula  - zwiedzanie i zabytki


Pula, położona w głębokiej zatoce - jest największym miastem półwyspu Istria. Jej głównymi zabytkami są amfiteatr, łuk Sergiusza oraz Świątynia Augusta. Są też ciekawe bramy, Ratusz i Katedra.

Kilka ujęć z Puli (chociaż trudno tutaj o zdjęcia na których nie ma pozujących osób ) - głównie amfiteatr. Swoją drogą mógł on pomieścić aż 23 tys. widzów, co czyni go szóstym co do wielkości obiektem tego typu na świecie. Jest również jednym z najlepiej zachowanych obok Koloseum w Rzymie (o tym być może już w następnym wpisie!) i Al- Dżamm w Tunezji. (źródło: Wikipedia)

Zwiedzanie Amfiteatru jest płatne - dorośli: 50 kun, studenci/uczniowie: 25 kun.

Pula co zobaczyć

Pula, Chorwacja - co warto zobaczyć

Istria Chorwacja co zobaczyć

Świątynia Augusta:


Łuk Sergiusza - nazywany przez Chorwatów złotą bramą, wzniesiony k. 30 r.p.n.e.



Co zobaczyć będąc w Puli

#2 Rovinj - piękno Istrii 


Rovinj, czyli urokliwe miasteczko z milionem urzekających knajpek z widokiem na morze. Zachwyca Starówką oraz kamieniczkami z czerwonymi dachami. Nie bez powodu nazywają Rovinj najpiękniejszym miastem półwyspu. Zobaczcie sami: 

Rovinj zwiedzanie

Rovinj obowiązkowy punkt zwiedzania Chorwacji
















Co do samych zabytków - znajdziecie tam m.in. królującą nad miastem Katedrę Św. Eufemii  (zdjęcia poniżej) czy pozostałości murów miejskich. 


Rovinj zabytki

Rovinj co zobaczyć


#pornfood musi być! Jako, że jestem osobą nierybną - na moim talerzu tym razem zagościł akurat indyk. Niby nic i pewnie nie dodałabym tego zdjęcia, gdyby nie fakt, że był to najlepszy filet z indyka jaki jadłam! Mniam!




Tradycyjnie - do następnego!
dyrdymała.


PS. Jak już dwie osoby mówią, że fajnie się "Ciebie czyta" - to wiedz, że coś się dzieje! A co? A no Dyrdymała się rumieni! ;)


17 komentarzy:

  1. W końcu znalazłam! Czyta się świetnie i zdjęcia cudowne, aż się chce rzucić to wszystko i ruszyć gdzieś w drogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! ... i oczywiście zapraszam częściej :)
      Noooo, ja jestem za!

      Usuń
  2. Naprawdę fajnie się czyta :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, czekaj! Znowu się gdzieś spóźnię, bo będę szykować wpis (z cyklu #jestęblogerę)!

      Usuń
  3. Byłam, widziałam, potwierdzam - jest pięknie! JUż na samą myśl o Rovinj robi mi się ciepło na serduchu :) tylko meduz nie spotkaliśmy takich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie był ewenement! :) Tyle razy w Chorwacji byłam ja czy mój tata, a takie COŚ widzieliśmy pierwszy raz... ale przynajmniej jest co wspominać.

      Usuń
  4. Ale mi ochoty na podróże narobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieknie tam jest, prawda? Super zdjęcia. Byłam na tej trasie ;) zachwycił mnie Split i jeziora Plitvickie, a także wyspa Hvar :) cudne plaże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bajecznie! Jestem ogromną fanką całej Chorwacji. Chociaż wyspa Hvar, którą już niejednokrotnie mi polecano - dalej pozostaje nieodwiedzona. Muszę w końcu to zmienić :). O Plitvickich i Splicie nawet powstały odrębne wpisy, bo też zostałam oczarowana.

      Usuń
  6. Na widok banioli aż mi ciarki przeszły- też pewnie bym do wody nie wchodziła! A jakie były duże? jak głowa człowieka?- bo moja wyobraźnia szaleje ;)
    A Pula prześliczna- najfajniej włóczyć się malowniczymi uliczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... większe! Myślę, że średnica minimum taka jak duży talerz obiadowy.

      Usuń
  7. Ale bajecznie tam :) Nie wiem kiedy w końcu uda nam się tam dotrzeć, ale nadejdzie ten czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Chorwacja jest cudowna :). Oby!

      Usuń
  8. Bleeeh, takich morskich potworów jeszcze nie widziałam. Jakieś tam małe meduzki i owszem, ale te kreatury to już jest przegięcie. Na bank siedziałabym na brzegu :) Piękne, nieco podniszczone kamienice nad wodą w Rovinj - mój klimat! W ogóle piękna Chorwacja, wyjazd musiał być z pewnością udany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miałam takie same odczucia! Oj tak, ja w Rovinj się wręcz zakochałam :).

      Usuń