Menu nowe

niedziela, 31 stycznia 2016

#2 - nasz włoski roadtrip przenosi się do Toskanii

Hej, hej!

Miało być, że jak szaleć to szaleć i tym samym (kończąc nasz pobyt w rejonie Wenecji) jedziemy na krótką chwilę do Toskanii. Przed nami do pokonania ponad 300 km i to w najgorszym upale.





Zazwyczaj, przez te kilka dni pobytu na północy Włoch - na jakiekolwiek wyprawy wyruszaliśmy dopiero w okolicach 17-18, bo wcześniej (mimo klimatyzacji w samochodzie) nie dało się wytrzymać upału... więc, jak możecie sobie wyobrazić - nie było łatwo (wyruszyliśmy koło 10:00). W planach było zwiedzenie po drodze Padwy i Bolonii, a dopiero na końcu dojazd do naszej drugiej bazy noclegowej, jaką było małe, toskańskie miasteczko Lamporecchio. Plany planami - a jak było w rzeczywistości?

Dotarliśmy do Padwy. Nie byliśmy do końca przygotowani (o dziwo!) - nie wiedzieliśmy ani gdzie się kierować, ani co chcemy zobaczyć.... więc totalny spontan! Stanęliśmy na jakimś parkingu i postanowiliśmy spróbować dojść "gdzieś" pieszo. Co z tego wyszło? Całkiem przyjemny (bo temperatury dopiero powoli przekraczały 30 stopni) spacer z dala od tłumu turystów. Większość zdjęć to nasze wygłupy przed obiektywem, ale cośtam znalazłam:




Gdy słońce zaczęło już porządnie grzać, trzeba było zbierać się do samochodu. Sauna. Tak, dokładnie tak się czuliśmy. Jedyną myślą było czym prędzej ruszać i jak najszybciej dojechać do Lamporecchio. Jednak rozsądek wziął górę - być w Padwie i nic nie zobaczyć? O nie, damy radę! Strzałki kierują nas m.in. do Bazyliki Św. Antoniego - czemu nie? Jedziemy! Tak prezentowała się z zewnątrz:




A tak już po wejściu do środka:




Na tym niestety skończyła się nasza wyprawa do Padwy, a myśl o zwiedzeniu także Bolonii szybko wybiliśmy sobie z głowy. Upał na to nie pozwalał, w związku z czym - drugim i ostatnim punktem naszej trasy tego dnia było Lamporecchio i upragniona kąpiel w basenie! To było w tamtej chwili jedyne, czego nam było trzeba. Na szczęście - miasteczko* okazało się być położone na szczycie i owszem, było gorąco, ale po prostu gorąco, a nie gorąco nie-do-wytrzymania, z czym mieliśmy do czynienia przez ostatnie 6 dni. I uwierzcie, mówi Wam to osoba, która nie pierwszy raz była w "ciepłym" kraju. Być może wysokie temperatury plus specyfika powietrza w okolicach Wenecji była po prostu połączeniem wybuchowym, w którym nawet ja - kochający ciepło, wieczny zmarźluch - nie mogłam wytrzymać. Człowiek lepił się (dosłownie!) 24/24. Najchętniej spędzałabym pół dnia pod zimnym prysznicem. Tutaj zakończę już moje pogodowe dywagacje.

*które przywitało nas takim o to widokiem:




Wycieczki były dwie. Ogłaszam więc - Toskanio, na pewno jeszcze wrócimy! Pobyt w tym rejonie był zdecydowanie za krótki, mieliśmy zarezerwowane tylko 3 noce, więc dawało to zaledwie dwa dni na zwiedzanie. Zdecydowaliśmy nawet, że chcemy przedłużyć nasz pobyt - niestety nie było już miejsc, więc uznaliśmy to za znak, że trzeba wracać do domu, a do Toskanii wrócić za jakiś czas. Szczerze? Marzy mi się np. maj, kiedy te wszystkie wzgórza pokryte są jeszcze zielenią, no i pogoda idealna jest na zwiedzanie. No cóż, wszystko przed nami.

O tym, które dwa miasta stały się celem naszych wycieczek już niebawem!



Pozdrawiam,
dyrdymała

7 komentarzy:

  1. Toskania, mimo że znam ją tylko z przewodników jest piękna i na pewno kiedyś odwiedzę. Zazdroszczę wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taaaak, ja spędziłam tam zdecydowanie za mało czasu, bo były to tylko 3 dni. To wystarczyło, żeby stwierdzić, że z pewnością jeszcze kiedyś tam wrócę! :)

      Usuń
  2. Przepiekne miejsca! :) Chcialabym kiedys bardziej zwiedzic Włochy! Chodźby dla samego jedzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A udało Ci się już jakieś rejony odwiedzić ? :)

      Usuń
  3. Niesamowita architektura :) Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele slyszalam o Toskanii i mam nadzieje, ze kiedys uda mi sie odwiedzic Toskanie��Piekne zdjecia��

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne miejsce, mam nadzieje, ze kiedys odwiedze Toskanie😊

    OdpowiedzUsuń